sobota, 19 sierpnia 2017

Opinia zamówienia w sklepie Sneakled.

Szukasz opinii o sklepie Sneakled? Świetnie. Tutaj znajdziesz moją szczerą i prawdopodobnie jedną z niewielu publicznych opinii. Zapraszam na krótką historię o tym jak owy sklep pięknie załatwił moje zamówienie, które miało być prezentem urodzinowym.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Birthday letters. Perfect gift?

Hejka!
Tak, tak. Znów mnie nie było. Niestety mam ogromnie napięty grafik. Na dniach postaram się wam przedstawić mój typowy dzień w pracy. Jeśli jeszcze ktoś nie wie... Mieszkam na wsi i pracuje w gospodarstwie. I czasami mimo, że mam trochę wolnego wieczorem to nie jest to wystarczający czas na stworzenie czegoś kreatywnego na bloga. Czasami stworzenie jednego posta wymaga na prawdę wiele. Myślę, że większość dobrze o tym wie. 
Ostatnio moja przyjaciółka obchodziła 18 urodziny. Wraz z dwoma koleżankami przygotowałyśmy dla niej paczkę prezentów. Pojawiło się coś zarówno rzeczowego jak i śmiesznego. Chciałam jednak opisać coś bardzo kreatywnego i fajnego. Napisałyśmy dla niej 30 listów na różne okazje. Gdy będzie się czuć tak jak w opisie to otworzy owy list. Tematów szukałyśmy w internecie na angielskich stronach, np. otwórz gdy: czujesz się nie pewnie, chcesz zmienić coś w swoim życiu, nie wiesz co zjeść. 
A jak napisać taki list? Jak tylko chcecie. Można napisać typowy list a można wykonać to bardziej graficznie, śmiesznie. Ja poszłam absolutnie w stronę napisania typowego listu. Coś z mini poradą + mini historią. No tak mniej więcej można to opisać. Dla przykładu podam wam jeden lub dwa moje tematy. 
 To ten czas w miesiącu.
Nudności, wymioty, ból brzucha/głowy... Po prostu śmierć w oczach! I to wielkie hasło w głowie, OKRES. Akurat ja, przeżywam go bardzo dotkliwie... Więc zapewne w tym momencie czujesz się źle, ale pamiętaj ktoś ma gorzej. Hehe. Oj mnie też wkurza takie gadanie. Ktoś zawsze ma gorzej! Ale dlaczego ty nie możesz mieć lepiej? Oto kilka złotych rad jak przetrwać okres!
-Opatul się kocykiem i nie ruszaj noska poza niego!
-Jeansy? Nie! Dresy to twój nowy przyjaciel!
-Brzuszek pełny to brzuszek szczęśliwy.
-Noc bez plam! To noc w czerwonej pościeli.
-Może jakieś ziółko na rozluźnienie? Oczywiście, że mowa o Melisie.
-Umilacze czasu zawsze mile widziane. Dobry film i muzyka to podstawa.
-Termofor na brzusio i misio do przytulania też zgodnie polecamy.
-Rada lekarza; nospa niestety nie pomaga przy okresie. Rozluźnia ona tylko mięśnie płaskie... Ale tabletki przy złej sytuacji to jedyny ratunek. 

Kłócimy się i to twoja wina.
Ten moment gdy ,,kłócisz się ze swoim chłopakiem i nagle uświadamiasz sobie, że po prostu się przesłyszałaś". Na pewno widziałaś tego mema. To jest takie prawdziwe... Bynajmniej dla mnie. Czasem mam mega wysoką dumę i za nic w świecie nie przeproszę bo po prostu ,,bo nie, przegrałbym". Z trudem to mówię, ale to błąd. Czasem lepiej uchylić czoło i pokazać tą swoją delikatniejszą stronę. Gdy to drobnostka to nie ma problemu, ale gdy zaczynasz ze swoim partnerem/ką do kłótni na siebie krzyczeć zaczyna tworzyć się problem. Zalecane jest podejście na zimno... Ale przecież tak nie można! Sama o tym wiesz. Trudno jest czasem utrzymać swoje emocje na uwięzi. Mój sposób na kłótnię? Wyjdź z domu na cały dzień. Przyjdź wieczorem i wręcz list z wytłumaczeniem wszystkiego. Napisz go spokojnie i z rozwagę. Przeczytaj każde zdanie milion razy! Bo może za 999 999 razem się okaże, że tam jednak jest zły podtekst... Listy są bardzo zapomniane. Niestety. Podaruj go osobie, którą chcesz przeprosić za swoje błędy. Pokarz, że poświęciłaś jej/jemu tę godzinę, dwie, trzy aby przelać na kartkę swoje uczucia. Na pewno to doceni!
Takie listy nic nie kosztują a na pewno bardzo spodobają się solenizantce/solenizantowi. Pamiętaj tylko aby pisać od serca i trzymać się choć troszkę ortografii ;p

A wy co myślicie o takim prezencie? Czekam na waszą opinię a także na wasze pomysły na kreatywne prezenty urodzinowe! xoxo

wtorek, 8 sierpnia 2017

Review #25: Dark chocolate Lovely


Hejka!
Czy ktoś z was nie kocha czekolady? Chyba trudno będzie znaleźć taką osobę. Dlatego też wiele osób kusi się na bronzery, paletki w kształcie słodkości. Są mega słodkie. Kultowym produktem tego typu jest bronzer z bourjois. Nie dość, że ma piękny odcień to podobno pachnie prawdziwą czekoladą! Lovely wypuściło niedawno na rynek produkt mocno zainspirowany bourjois. Do kopii trochę mu brakuję poprzez opakowanie. Można powiedzieć, że jest zamiennikiem. 

,,Czekoladowy, matowy puder brązujący do twarzy i ciała z ekstraktem z nasion kakao. Zapewnia efekt naturalnej opalenizny. Pielęgnuje skórę twarzy i maskuje niedoskonałości. Bardzo drobno zmikronizowane pigmenty gwarantują komfortową i równomierną aplikację. Formuła zawiera Nanocacao o działaniu głęboko relaksującym, które w połączeniu z przyjemnym czekoladowym zapachem sprawia, że stosowanie tego pudru jest czystą przyjemnością."
Zgodność z opinią producenta. 
Co nie zgadza się z opisem? Po pierwsze maskowanie niedoskonałości... Co to ma być? Bronzer czy korektor? Bronzer takich predyspozycji nie ma. Owszem produkt ma lekko czekoladowy zapach. Jednak czuć go słabo. Reszta opisu się zgadza. Czekoladowy puder matujący. Zapewnia efekt opalenizny. 4/5

Opakowanie.
Coś nowego. Nie ma produktu podobnego do tego. Design na plus. Opakowania trwałe. Nie powinno szybko ulec zniszczeniu. 5/5



Spełnianie głównego zastosowania. Można ładnie opalić nim twarz. Trzeba jednak uważać. Jak dla mnie jest produktem tego typu, że można sobie nim łatwo zrobić plamy. Może gdyby odcień był jaśniejszy... 4/5

Trwałość i zachowanie na skórze. Opali cerę ale nie wykonturuje jej. Dlatego ja stosuje ten bronzer jako dodatek do konturowania. A nie jako jego bazę. Dodaje go jako tą nutkę koloru na twarzy aby nie wyglądać tak chłodno. Dosyć dobrze się trzyma. Mam jednak lepsze produkty. Również poprzez fakt możliwości przesadzenia z nim. 3/5



Dostępność. Rossman, sklepy kosmetyczne z szafami lovely. Sklepy internetowe. Dostęp jak najbardziej na plus. 5/5

Cena i wydajność. Cena to 24 zł. Czyli nie jest to wygórowany produkt. Wydajny jest również w pozytywny sposób. Widać zużycie ale nie tak drastyczne. 5/5

Podliczając uzyskał on 26/30 punktów. Nie łączy się to z moimi odczuciami. Dałabym mu raczej 20. Wiadomo wszystko zależy od predyspozycji. Jednak gdy nie mamy doświadczenia to ten produkt nie jest absolutnie dla nas. Ja też rzadko po niego sięgam.
Muszę jednak powiedzieć kilka nie miłych słów na temat Rossmanna. Kupowałam ten produkt na przecenie. Prosiłam Panią o produkt jasny, powiedziała mi, że jest tylko ten odcień. W domu okazało się, że nie prawda. Poszłam odmienić a Pani jeszcze z jakimiś problemami odpowiedziała mi, że produkt z przecen i nie wolno odmienić. -.- Brak zrozumienia. Nie użyty... Kupiony dzień wcześniej i chciałam zamienić tylko odcień o.o A przeceny nadal trwały... Następnym razem chyba nie wyjdę ze sklepu póki nie obejrzę jego 100% zgodności z tym co znalazłam w internecie. Nie kłóciłam się bo produkt nie kosztował wiele. Chciałam jednak kupić coś jaśniejszego a nie taką wściekłą cegłę xD Haha.
A jakie jest wasze zdanie ? Piszcie. xoxo♥

czwartek, 3 sierpnia 2017

Fitatu.

Witam! 
Przy trzymaniu konkretnej diety lub też przy kontroli własnych posiłków przyda nam się aplikacja. Można sprawdzać swoje posiłki ręcznie, w notesie. Ale jest to o wiele trudniejsze aby mieć przy sobie non stop notes i długopis. A przecież aplikacje, a raczej telefon mamy zawsze przy sobie. W dodatku działa ona bez internetu. Tak więc nie potrzebujemy non stop bycia online. Serdecznie zapraszam do poznania Fitatu!

sobota, 29 lipca 2017

Makeup/nails haul!

Serdecznie witam, moich czytelników!
Jak już wiecie, nie lubię pisać/tworzyć hauli. Jest to dla mnie typowym chwaleniem się co się kupiło. Jeszcze w sferze blogowej nie jest to tak nasycone. Ale na youtube gdy oglądam jakiegoś haula i widzę, że dziewczyna kupiła tyle co ja przez cały rok to zaczynam się zastanawiać skąd ona ma tyle kasy o.o I czy faktycznie oglądam kogoś tak bardzo rozrzutnego. 


No ale od czasu do czasu ja również zrobię większe zakupy. Większe ilościowo. Cenowo zawsze mieszczę się w podobnej sumie. Pomyślałam, że może kogoś zainteresuje co tam mogłam kupić makijażowego. Moje koleżanki czasem mi mówią, że mam tego bardzo dużo i chyba nic mi nie potrzeba, ale wcale tak nie jest. Czym więcej się tym bawisz tym więcej jest potrzeb. 
Tym razem poszłam troszkę bardziej w paznokcie i rzęsy. Nieubłaganie zbliża się moja 18 i musiałam zakupić sobie nowe rzęsy. Zastanawiam się również nad makijażem... Mimo wszystko myślę, że postawię na coś mocnego. Mam nadzieję, że uda mi się go dobrze sfotografować aby wam go pokazać.

środa, 26 lipca 2017

Perfect line.

Dzień dobry!
Jako, że rok 2017 to rok mojej 18 i moich koleżanek. Bardzo często mam jakieś imprezy. Co z tym idzie moje włosy są wystawione na częste czesanie. Ale nie tylko one. Ostatnio udało mi się zrobić moją idealną kreskę! Niby nic dużego, ale każda osoba, która próbowała ją zrobić zna ten ból. Same kreski maluję od bardzo, bardzo dawna. Fakt, że w końcu znalazłam to coś idealnie nagrodził moje starania. Próbowałam ją sfotografować. Niestety fotografowanie makijażu to dla mnie wciąż magia. Muszę chyba wybrać się na jakiś kurs z tego zagadnienia ;) 
Zawsze ową "jaskółkę" robiłam bardzo krótką. Przy doklejonych rzęsach wyciągnęłam ją mocniej. Dodałam zamachu w dół oraz opływowego kształtu... Tak, opis bardzo instruktażowy xD Hehe. Po prostu jestem zachwycona. 


A co dalej? Zrobienie idealnej kreski sobie to pikuś. Zrobienie jej komuś to już kunszt. Każdy posiada inną powiekę. I nauczyć się ich wszystkich to już prawdziwy talent. Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do takiej wprawy. Póki co poszukuję króliczków doświadczalnych. Na dniach wykorzystam moje koleżanki. Każda praktyka jest cenna.
Mam nadzieję, że już niedługo zobaczycie, nie tylko samą kreskę a cały makijaż.
xoxo

niedziela, 23 lipca 2017

Insta Fit Inspirations - Monika Bodalska

Dzień dobry!
Przychodzi taki moment w życiu, że pojawiają się młodsi i lepsi od nas. Dopóki ich nie ma, uważamy, że to my rządzimy. Ale potem gdy pojawi się młodszy i lepszy pokazuje, że gdzieś się obijamy. Może nie doświadczyłam tego bardzo, ale czytając, że Monika jest tylko rok starsza ode mnie, byłam w szoku. Na prawdę mi zaimponowała. Można by sobie pomyśleć, że szkoła przeszkadza w tworzeniu wymarzonej figury oraz spełnianiu marzeń, ale tak wcale nie jest!
Zapraszam na krótki tekst o Monice!

Monika Bodalska skończyła dopiero 19 lat, a już znajduje się w czołówce topowych polskich zawodniczek. Szturmem zdobywa kolejne trofea i pozostawia swoje rywalki daleko w tyle. Na swoim koncie ma m.in. takie tytuły jak: 2 miejsce - Debiuty Bikini Fitness 2016, 3 miejsce - Mistrzostwa Polski Seniorów 2016, 1 miejsce w swojej kategorii i open - Mistrzostwa Polski Juniorów 2016. 
Jej trenerem jest Akop Szostak, który zajmuje się treningiem i dietetyką wielu młodych sportsmenek. Monika na co dzień, jak do tej pory, chodziła do liceum i żyła jak przeciętna dziewczyna. Oczywiście nie licząc jej pasji. Pochłonęła ją bezgranicznie. Monika wciąż stara się nad udoskonaleniem swojego ciała. Na początku było to nabrania kształtów, a teraz jest już bardziej zaangażowana w bikini fitness.

facebook • instagram • snapchat: Mainkaish • youtube 


















czwartek, 20 lipca 2017

Bujo inspirations.

Hello!
Jeśli jeszcze nie wiesz czym jest bullet journal, odsyłam cię tutaj. Jak już pisałam, stworzę serię z konkretnym opisem każdej części bujo wraz z kilkoma inspiracjami. Myślę również nad pokazaniem swojego bujo. Jednak nie mam jeszcze pojęcie w jakiej postaci to zrobię. Zdjęciami wyjdzie to bardzo długo. Myślałam o krótkim filmie. I tutaj pojawia się problem. Czy zna ktoś darmowy program do obróbki filmu? Nie, nie mam darmowego programu na laptopie. 

Co do dzisiejszego tematu... Przygotowałam inspiracje bujo. Te, które najbardziej mi się przydały i były pomocne. Czasami kopiowałam całą stronę, jak np. skarbonka świnka, a czasami tylko jakiś element np. bilety kinowe. W dodatku jest tutaj wiele technik: markery, cienkopisy, akwarele, kredki, długopisy, ołówki. Może kogoś zainspirują owe zdjęcia. Zapraszam!


wtorek, 18 lipca 2017

motywujemy24.pl


Siemka! Tak sobie siedzę i myślę, co tak właściwie nas motywuje. Dziś był jeden z piękniejszych dni lata. Biegałam. I to w sumie tyle :) Ale nie wyglądało to tak pięknie. Siedziałam sobie przy biurko z nogami na fotelu i pisałam ze znajomymi. Wcześniej dowiedziałam się, że we wrześniu mam ważne wydarzenie. Zaś potem, zgadała się rozmowa o wyjeździe nad jezioro ze znajomymi. I tak siedzę i myślę. Na ile jeszcze można sobie pozwolić. Moje bieganie kuleje. Może nie tak bardzo z braku chęci. Bo te jako takie były. Ale z braku tego dobrego punktu wybicia się na początku. Pierwsze dni powinny być idealne aby nas kopnąć w zadek. Może nie aż pod linijkę, no ale zgodnie z zasadami. Mi tego brakowało. Zawsze było coś. Wyjazd, impreza, praca. Oj ta praca. Z racji, że mieszkam na wsi, to pomagadam całe wakacje, dzień w dzień na polu. Oczywiście nie jest to 15 h na dobę. No ale nie idziemy gumkować kalafiorów o 12 w południe w największe słońce. Zazwyczaj czekamy na chłód. Potem jakaś kolacja. Kolejne mniejsze zajęcie. I co? Brak czasu wieczorem na bieganie. Ja budzę się o jakiejś 8.30 wieczorem, że powinnam iść biegać. No ale nie pójdę bo jest ciemno :) Super. I tak wyglądało wiele moich podejść. Już na samym początku musiałabym się nieźle podkładać aby w ogóle zacząć. No tak nigdy u mnie nie ma. Na rozpoczęcie diety wybieram dobry czas, bez sytuacji rozpraszających. I tak po chociaż tygodniu dobrego dietetycznie, fitnesowo życiu mam motywację do dawania z siebie 110%. Po prostu widzę, że mogę to zrobić. A gdy od razu rzuca się kłody pod nogi... Nie wiem jak was. No ale mnie to nie motywuje. I tak wyglądało moje bieganie. Dziś coś się zmieniło. Okazało się, że przespałam całą wiosnę podczas, której miałam trzymać pasa. Oj nie ładnie, nie ładnie Angelika. No ale są wakacje, jest więcej czasu wolnego. Można to spożytkować. Z resztą, te kilko, dwa zawsze od razu nas ożywia. Czujemy te dodane nam skrzydła. No i doszłam do wniosku, że trzeba jednak ruszyć tyłeczek. Mimo, że nie wygląda się źle. Po prostu nic cudownego. Tak bym to nazwała. I tak przez kilka osób stwierdziłam, że chyba dostałam to coś. Mam motywację. I poszłam biegać... Oj co to było za bieganie. O 15 po południu w słońce i chyba jakieś 30 stopni... Może tyle nie było, ale ja czułam na sobie kilka stopni więcej... Nie przebiegłam tak jak miałam bo po połowie moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Za nic nie chciało mi się biec gdy kark piecze mi słońce i leje się ze mnie pot. Chciałam tylko schować się przed skwarem. Jak przyszłam do domu, w sumie nie byłam zadowolona bo plan na dziś nie był osiągnięty. Mimo to endomondo pokazało ładną liczbę spalonych kalorii, więc zostaje to wybaczone.
No i to w sumie na tyle :D Dawka przemyśleń. I oczywiście motywacja obrazkowa! Zapraszam!

sobota, 15 lipca 2017

Inspiration: dressing table.

Witajcie!
Jak już pisałam w ostatnim czasie udało mi się kupić swoją pierwszą toaletkę. Nie ukrywam, że jestem z niej niesamowicie zadowolona. To było coś czego bardzo mi brakowało. Każda dziewczyna, która zajmuje się/pasjonuje się makijażem powinna mieć taki kącik. Nigdy nie miałam kosmetyków w łazience i nigdy się tam nie malowałam. I szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego jest grupa osób, która tak robi. Nie dość, że jest to na prawdę nie wygodne miejsce to w dodatku światło (zazwyczaj żółte) okropnie przekłamuje kolory! Coś o co się walczy w makijażu, o dobrze dobrane kolory. Toaletka w takim wypadku to podstawa. 
Dlatego dziś przychodzę z dosłownie kilkoma zdjęciami. Były one dla mnie najlepszą inspiracją. Mam nadzieję, że komuś również się przydadzą.





Możliwe, że pod względem szafki jestem monotematyczna. Jednak gdy podjęłam ostateczną decyzję, że taką toaletkę kupuję do decyzji pozostały detale. Takie jak 1 lub 2 szafki, krzesło, dodatki na wierzch, kolorystyka. Dlatego zdjęcia są mocno spersonalizowane. Wydaje mi się, że toaletka w bieli jeśli pasuje do naszego wystroju jest najlepszym wyborem... Oczywiście pomijając względy czyszczenia ;)
xoxo

środa, 12 lipca 2017

Diary: Baptism. My sweet godson. Perfect gift for baptism.

Witam!
W czerwcu był moment, że znikłam z blogosfery na około 2 tygodnie. Działo się u mnie dosyć sporo. Między innymi zostałam matką chrzestną. Przed samym wydarzeniem jakoś w miarę na chłodno do tego podchodziłam. Wiecie bardziej z myślą, że to taki "urząd" z przywileju. Chyba wiecie co mam na myśli. Nie byłam do tego przywiązana emocjonalnie... Z resztą wiedziałam, że małego będę rzadko widywać bo mieszka na drugim końcu Polski. Jednak po samych chrzcinach wręcz się w nim zakochałam :D Niby dziecko, nic nie mówi. Tylko śpi i się ślini a jest mega słodki! Aktualnie mam chyba najcudowniejszą tapetę jak do tej pory. I nie mogę się doczekać aż odwiedzę go po raz kolejny! Hehe takie krótkie przemyślenie na ten temat :D

poniedziałek, 10 lipca 2017

Review #24: Dramatic 204 marki EYLURE

Witam aniołki!
Przy recenzowaniu kosmetyków w 90% były to kosmetyki pudrowe, płynne, w kamieniu itd. A rzadko pojawia się coś innego. Jak np. teraz rzęsy.
Dostałam je na gwiazdkę od mamy. Tak, wiem. Testowałam je bardzo długo, ale to z tego powodu, że bardzo rzadko je noszę ;) Niestety ich na prawdę karykaturalny wygląd zawęża ich używanie do minimum. Tylko największe imprezy. 
Kupiłam je tak na prawdę na ślepo. Poszłam do sklepu. Wyglądały fajnie to je kupiłam. Nie oglądałam recenzji w internecie. I to był błąd... No ale nie będę więcej zdradzać. Zapraszam do czytania dalej!

sobota, 8 lipca 2017

Fashion show.

Witam!
Dziś trochę niecodziennie i chyba po raz pierwszy z taką tematyką... Przychodzę ze zdjęciami z pokazu mody. Było to XXIII Spotkanie z Modą w Łęczycy. 


Ciekawostką jest generalnie fakt, że wystąpiłam w nim jako modelka na pięciu pokazach. 
Namówiła mnie koleżanka. Na początku byłam bardzo sceptyczna ponieważ uważam, że na modelkę nie nadaję się w 100%. Czy to biorąc pod uwagę wzrost, wagę czy figurę. No ale jednak poszłam. I czego się obawiałam, nie zostałam tylko z jednym pokazem.

Wyraz kreacji był absolutnie artystyczny. Generalnie podobał mi się prócz jednego w którym to miałam na sobie coś ala plażowe ponczo do którego nie miałam nic prócz bielizny. Chociaż z jednej strony się cieszę, że miałam ten strój a nie jak niektóre dziewczyny gdzie szły bez staników w samej kurtce... Bo ,,tak jest sexi" jak to powiedział projektant ;)

Ogólne wrażenia mam bardzo miłe. Może za rok również się wybiorę, kto wie... Na koniec każda modelka czy też model dostał paczkę podarunkową od sponsorów wydarzenia. Miły akcent.

Tak, to jestem ja.

czwartek, 6 lipca 2017

New dressing table!

Witam!
Z zamiarem stworzenia sobie kącika do makijażu chodziłam od dawna. W kwietniu postanowiłam, że w końcu spełnię swoje małe marzenie. Na początku przemalowałam pokój. O tym możecie przeczytać tutaj. Następnym krokiem, tak na prawdę wieńczącym metamorfozę pokoju był zakup toaletki. 

poniedziałek, 3 lipca 2017

Renovation.

Witaj!
Co jakiś czas każde pomieszczenie trzeba odświeżyć i odmalować jego ściany. Ja swój pokój w końcu postanowiłam odmalować. Nie był on wcale jakiś brudny. Miał kilka kresek np. od zarysowania łóżkiem albo od liści kwiatu. I niestety to było widoczne. W dodatku moja tapeta w fioletowe kwiatki zaczęła odchodzi i po prostu mi się znudziła xd Niestety nie załapała się do zdjęć. Kolory lekko zmieniłam. Tylko jeśli chodzi o odcień. Wybrałam ładniejszy szary oraz miętę zamiast turkusu. Na początku było mi tak strasznie brak mojego turkusu, że to aż dziwne. Ale z czasem polubiłam nowy kolor. Okazał się bardziej kojący.






Co dokupiłam.
Z racji, że kolory troszkę mi się zmieniły postanowiłam dodać więcej miętowych akcentów. I tak powstały miętowe serduszka zamiast czerwonych. Przemalowałam je farbą do ściany i ładnie się trzyma. Kilka miętowych osłonek na doniczki, które dorwałam w Gramie. No i oczywiście główny zakup czyli toaletka. O niej rozpiszę się później.


Efekt po.







Zmian wielkich nie ma, ale mi te szczególiki bardzo się podobają.
xoxo